sobota, 18 lutego 2017

Duszona wołowina

Przepis w internetu,
Po wielu próbach skończyłem z szybkimi zaprawianiami wołowiny. Zawsze wychodzi gumiasta i twarda.
Albo kupimy wołowinę dojrzewającą - takiej u nas nie ma. Albo samemu z świeżej wołowiny zrobimy dojrzałą i to jeszcze dodatkowo zamarynowaną w ziołach.
Taka wołowina doskonale nadaje się do chińszczyzny i pieczeni.

Wychodzi z niej pieczeń chuda i krrucha, tak że podać można nawet bez sosu. Najbardziej klasyczną formą podania jest oczywiście towarzystwo klusek śląskich i zabielonego śmietaną kwaśnego sosu spod pieczeni.
Potrzebujemy ok. 1 kg mięsa wołowego (udziec, legawa, pieczeniowe czy jak to tam w handlu nazywają).

Składniki marynaty: szklanka mocnego octu, 3 szklanki wody, 2 -3 cebule w plasterkach, kilka liści laurowych, ziaren ziela angielskiego, goździków, pieprzu, 1 łyżka ziaren gorczycy, ewentualnie ząbek czosnku, gwiazdka anyżu, łyżeczka kolendry, 2 łyżki suszonych warzyw. Obowiązkowe są tylko liście i ziele, ale inny zestaw przypraw wzbogaci smak pieczeni. Nie dawać soli!

wykonanie:
Marynatę zagotować i wystudzić całkowicie. Mięso odbłonować, jeśli trzeba, podzielić na zgrabne kawałki mieszczące się w ceramicznym (szklanym, emaliowanym) naczyniu, które do tego celu przeznaczyliśmy (u mnie miska arcoroc, jak można dojrzeć na zdjęciu).
Po ułożeniu mięsa zalać je zimną marynatą, przykryć szczelnie folią spożywczą i pokrywką lub talerzem, zostawić do marynowania na minimum 5 dni (!) a najlepiej na tydzień. Co dwa dni trzeba mięso obrócić, przełożyć, aby się całe, równomiernie zamarynowało.Trzymać w miejscu chłodnym, niekoniecznie w lodówce. Zimą można w nieogrzewanym pomieszczeniu, na balkonie, na parapecie, jeśli się nie ma kaloryferów tylko piece, itp. Latem trzymamy naszą "dziczyznę" raczej w lodówce. Nie należy przejmować się paskudnym, szarym kolorem, który przybierze wołowina pod wpływem octu - po upieczeniu odzyska ładną barwę.
Po tygodniu wyjmujemy z marynaty i osuszamy mięso. Teraz trzeba je silnie obsmażyć w szerokim rondlu lub na patelni z użyciem niewielkiej ilości oleju lub na teflonie bez tłuszczu. Włożyć w garnek lub pozostawić w rondlu, skropić marynatą, w której leżało, posolić lekko, przykryć i dusić długo, do miękkości. Pilnować, żeby się nie przypaliło, przewracać, podlewać marynatą, dorzucić całą cebulę z marynaty - niech się z niej sos wytworzy.
W zależności od gatunku mięsa i innych tajemniczych okoliczności taką pieczeń dusi się ok. 1,5 godziny.
Sos spod pieczeni można zabielić śmietaną i zagęścić mąką jak klasyczny sos i podać wraz z mięsem, kluskami lub ziemniakami, a nawet z kaszą gryczaną. Warzywa towarzyszące tej pieczeni powinny być łagodne w smaku, gotowane, np. zielony groszek, buraczki na słodko, marchewka, brokuły, słodka sałatka z kukurydzy.

wtorek, 6 grudnia 2016

Wędzonki i kiełbasa na święta 2016

Do przerobienia:

1)  12 kg wędzonek szynka, baleron, bekon.
wg kalkulatora przygotuję na 12kg wędzonki 4,8 litra wody plus 40.8 dkg peklosoli.

Odmierzam 4.5 litra do solanki i 0,3 litra do przypraw.
0,3 litra gotuję i zaparzam przyprawy ziele angielskie, pieprz, jałowiec, kolendrę, rozmaryn.
4,5 litra mieszam z 40 dkg peklosoli,


 0,5łyżeczki cukru, i wit. c na czubky łyżeczki.


Rozpuszczoną solankę temp. około 6-8 st. nastrzykuję mięso, mięso schłodzone.
Nastrzykuję na 2 razy po 150-200 ml lub mniej na szt mięsa.




      Nastrzykiwanie w 6 -8 miejscach zależnie od wielkości kawałka. Po 5-10 min drugie nastrzykiwanie. Można w międzyczasie lekko pomasować mięso, żeby się rozeszło.
Po nastrzyku wszystko ląduje w pojemniku , na wierzch idzie bekon i całość trafia do lodówki.



2) kiełbasa ala krakowska z mięsa 10.6 kg
Czemu ala, bo nigdy nie jestem w stanie zachować proporcji mięsa 1-2 i 3 klasy. Po porostu kupuję łopatkę i dodaję z peklowanej szynki większe kawałki 1 klasy, do tego trochę wołowiny pręgi albo gulaszowej na klej.
2 i 3 klasa

     Mięso porcjowane na klasę 1 i 2, czyli krojenie, i tu jak zwykle probem, tępe noże bo wylądowały w szufladzie. To jest zmora, najlepiej listwa magnetyczna na noże i nakleić nie ruszać !!!
Porcjowanie mięsa to dzielenia na klasy czyli 1 bez przerostów i tłuszczu, im więcej tym lepiej, dalej klasa 2 i 3. Co to jest klasyfikacja i jak ją można określić proponuję poczytać na inter. :)
Klasyfikacja jest ważna bo w procesie mieszania musimy zachować kolejność,  inaczej kiełbasy będa się rozlatywać ich konsystencja nie będzie spójna. Jest  to żmudna praca ale trzeba ją wykonać.

     Oddzielamy mięso 1 klasy - duże kawałki, bez tuszczu i ścięgien,  które potem nie będziemy mielić, lub zmielimy tylko na szarpaku. Reszta to mięso z tłuszczem i ścięgnami  klasa 2 i 3, która będzie mielona na mniejszych sitach.

 Peklowanie na sucho:
Na 1 kg mięsa daję 18g peklosoli.



Jeżeli mamy odzielona klasę 1 i 2 to można zrobic tak:
Dodać więcej peklosoli na 1 klasę a mniej na 2 gą.
Dlaczego?
 Ponieważ peklujemy mieso a nie tłuszcz.

Kiełbasa zrobiona wg. receptury z kiełbasa krakowska
Wędzonki wyjęte z solanki umieszczone w osłonkach i ociekają. Czas ociekania w temperaturze pokojowej 6 godzin. Trochę krótko ale niestety czas goni.

Najlepiej robić kiełbasę i wędzonki wieczorem, żeby miały przepisowe 12 godzin do odstania.

Wieczorem wędzenie i parzenie.

Kiełbasę po 2 dniach przewdzę i w czwartek będzie gotowa.

Po tygodniu od ostatniego wędzenia wszystkie wędzonki i kiełbasa są gotowe do spożycia. Przetrzymuję je w lodówce. Jak obeschną ( 14-21 dni) to pakuję próżniowo i zmrażam.










Peklowanie wędzonek na mokro.

Peklowanie wędzonek na mokro.

Wędzonki typu szynka, polędwica, baleron, bekon, pekluję tylko na mokro. Jest to szybki i pewny sposób peklowania.

Temperatura peklowania: taka jak w lodówce 5-6 stopni.

Czas peklowania: 5-8 dni, optymalnie 6 dni ( zakup mięsa w ponedziałek lub wtorek i wedzenie w niedzielę wieczorem), wędzonki mniejsze pekluję 4-5 dni większe 7 dni.

Sposób peklowania: w zalewie z nastrzykiwaniem. Nastrzykiwanie ma na celu dotarcie solani do wnętrza wędliny i przez to skrócenie czasu peklowania. Mięso w czasie peklowania co 1-2 dni przewracamy. Solanka po pewnym czasie zrobi się czerwona, to przez krew. Solanka powinna buć klarowna i mieć przyjemny zapach.

Sposób nastrzykiwania: Umyte zimną wodą mięso nastrzykujemy czystą, zimną, przefiltrowaną solanką. W dużą strzykawkę z igłą ( do kupienia w sklepach z ak. masarskimi) naciąga się solankę i nastrzykuje mięso w kilku miejscach. Nie za dużo w jednym miejscu, żeby nie wypływała, najlepiej wbijać igłę wzdłuż włókien lub pod kątem.

Solanka to roztwór peklosoli w wodzie. ja robię wg prostego przelicznika:
na 1 litr wody 8-10 dkg peklosoli, czyli oztwór 8 - 10 %, do solanki można dodać cukru i przeciwutleniacza wit. C. Praktykuje się również dodatek przypraw, ale na początku radzę tego nie robić. Dodatek ziół najlepiej zrobić poprzez wygotowanie wywaru ( z części wody przeznaczonej do solanki). Gotowanie zapobiegnie zakażeniu mięsa i solanki, szczególnie przy dłuższych czasach peklowania.
Z tego wyraźnie widać, że gęste nastrzykiwanie i krótki czas peklowania ( do 6 dni ) jest najbezpieczniejszy i najbardziej pewny.

Ilość solanki do peklowania: na 1 kg mięsa daję 0,4 litra solanki.

Podczas peklowania zwracać uwagę na zapach i kolor solanki i mięsa. Prawidło peklujące się mięso powinno być jasno czerwone a nawet różowe, solanka klarowna.

Najlepiej kożystać z kalkulatora : http://www.wyrobydomowe.nazwa.pl/solankamokro.html

wtorek, 11 października 2016

Kurki - hitinmannoza - przeciw robakom

Hitinmannoza to substancja, która zabija wszystkie występujące w organizmie robaki ludzkie, ponieważ potrafi uszkodzić, („rozcieńczyć”) jajeczka pasożytów, których nawet sok żołądkowy nie jest w stanie rozpuścić. Przedostając się do ciała pasożytów hitinmannoza paraliżuje ich układ nerwowy, co prowadzi do ich śmierci.
Dlatego kurki, od czasów starożytnych były znane, jako niezawodne narzędzie w walce przeciwko robakom.

W składzie kurek znajdziemy również kwas trametonolinowy, który jest stosowany w leczeniu wirusowych zapaleń wątroby i nowotworów.


Poniżej tekst jaki na temat Kurek napisał dr. Tombak:

„Jeśli w przyrodzie jest choroba to w przyrodzie należy szukać na nią lekarstwa.” Hipokrates

Drodzy Fani,
Dzisiaj porozmawiamy o pieprzniku jadalnym, potocznie zwanym kurką – grzybie, któremu natura nadała wyjątkowe właściwości, ponieważ nie ma on robaków i pojawia się znacznie wcześniej niż wszystkie pozostałe gatunki grzybów. Kurki wyróżniają się barwą (od pomarańczowej do jasnożółtej), a najbardziej charakterystyczną cechą ich budowy jest to, że noga i kapelusz stanowią jedną całość. A więc można powiedzieć, że natura chciała zwrócić uwagę człowieka na tego grzyba i nasi przodkowie dobrze ją zrozumieli. Kurki od czasów starożytnych były szeroko stosowane w medycynie ludowej, jako środek, który polepsza pracę wątroby, wzrok, łagodzi zapalenie spojówek, podwyższa odporność na choroby infekcyjne i jest niezastąpiony w likwidacji robaków ludzkich każdego gatunku.
A więc jeśli chodzi o walory lecznicze, kurki wśród wszystkich swoich braci – grzybów nie mają konkurencji.
Kurki mają bardzo urozmaicony skład chemiczny. Znajdują się w nich witaminy: A, E, C, PP, D2, B1, B2, minerały: wapń, magnez, sód, potas, fosfor, chlor, siarka, żelazo, mangan, fluor, a szczególnie dużo miedzi i cynku.
Istnieje przekonanie, że w grzybach nie ma nic oprócz wody. Owszem, w kurkach znajduje się 88% wody, ale oprócz niej, w skład kurek wchodzą witaminy, makro i mikroelementy, których pozazdrościć może niejeden kompleks witaminowy i to wszystko przy bardzo niskiej kaloryczności produktu - 100g kurek to jedyne 19 kcal, więc śmiało możemy powiedzieć, że kurki są bardzo wartościowym produktem dietetycznym, który warto stosować w dietach odchudzających, pod warunkiem prawidłowego ich przyrządzenia.
Oprócz wyżej wymienionych składników kurek, jednym z najbardziej znaczących jest hitinmannoza. Niektóre zakłady farmaceutyczne otrzymują wyciągi hitinmannozy, które są następnie wykorzystywane do produkcji leków. Natomiast w odróżnieniu od preparatów medycznych Hitinmannoza, w składzie kurek, „działa” znacznie łagodniej. Nie powoduje obciążenia wątroby, bo właśnie taki skutek uboczny występuje w przypadku preparatów syntetycznych (informacja dla osób z niewydolnością wątroby). Hitinmannoza to substancja, która „zabija” wszystkie występujące w organizmie robaki ludzkie, ponieważ potrafi „uszkodzić”, („rozcieńczyć”) jajeczka pasożytów, których nawet sok żołądkowy nie jest w stanie rozpuścić. Przedostając się do ciała pasożytów hitinmannoza paraliżuje ich układ nerwowy, co prowadzi do ich śmierci. Dlatego kurki, od czasów starożytnych, były znane, jako niezawodne narzędzie w walce przeciwko robakom ludzkim.
W składzie kurek znajdziemy również kwas trametonolinowy, który jest stosowany w leczeniu wirusowych zapaleń wątroby i nowotworów.
Oprócz tego, w ich składzie znajduje się ergosterol (prowitamina D2), który jest skuteczny w leczeniu chorób wątroby (zapalenie dróg żółciowych, otłuszczenie, naczyniak -najczęściej spotykany niezłośliwy guz wątroby). Obecność ergosterolu czyni kurki jednym z cennych źródeł roślinnej witaminy D2 (uznawanej za przeciwnowotworową).
Według danych WHO ponad 80% wszystkich zgonów na kuli ziemskiej, wywołanych jest przez choroby pasożytnicze, a 95% ludzi na świecie ma w swoim organizmie od 1 do 5 gatunków robaków ludzkich, które poważnie zagrażają ich zdrowiu (źródło: Ross Anderson (USA) i N. Krawczenko (Rosja))
Jak już kiedyś pisałem (patrz artykuł „Bitwa o ciało”), na początku XX wieku, w środowisku medycznym popularna była pasożytnicza teoria powstawania chorób. Według niej prawie wszystkie choroby wywołane są przez bakterie, pierwotniaki, wirusy, grzyby i robaki.
Rozumiem, że myśl o tym, że w organizmie człowieka może żyć do kilkuset różnego rodzaju pasożytów, (w wielkości, od zaledwie zauważalnego pod mikroskopem osobnika, do gigantycznego - ponad 15 metrowego tasiemca), u jednych powoduje strach, u drugich wstręt. Tym niemniej, kiedy mówimy o zdrowiu, lepiej wiedzieć, z jakim wrogiem mamy do czynienia. Pasożyty są narzędziem ewolucji w rękach natury, dlatego otrzymały od niej zadanie, „dokuczać” nam od momentu narodzin, aż do samej śmierci, natomiast nasz układ odpornościowy dostał od natury inne zadanie – bronić nas przed nimi. A wszystkie choroby, które nękają nasz organizm, zaczynając od zwykłej grypy, a kończąc na nowotworach są rezultatem walki pomiędzy pasożytami, a naszym układem odpornościowym. Dlatego większość podawanych przeze mnie przepisów ma jeden wspólny cel – wzmocnienie układu odpornościowego, bo na niego, w dzisiejszych czasach powinniśmy przede wszystkim liczyć, szczególnie, że na wiele antybiotyków pasożyty się uodporniły.

*Kuracja antypasożytnicza na wszystkie gatunki robaków ludzkich.
Uwaga!
Hitinmannoza i kwas trametonolinowy (główni „zabójcy” robaków ludzkich) są bardzo wrażliwe na obróbkę termiczną (temperaturę powyżej 55 stopni), jak również na sól spożywczą, a więc kiedy przyrządzamy smaczne potrawy z kurek, trzeba wiedzieć, że korzystamy wtedy tylko z makro i mikroelementów, aminokwasów, witamin w nich zawartych. Natomiast, jeśli chcemy wykorzystać właściwości kurek, jako środka przeciwko robakom ludzkim, wirusom, grzybom to powinniśmy przyrządzić je w sposób następujący:

Przepis nr 1.
*Nalewka z kurek na wódce (dla osób dorosłych)
(proporcje dla jednej osoby)
Kuracja przeciwpasożytnicza na robaki ludzkie każdego gatunku.
Sposób przygotowania:
Niewielką garść kurek bardzo dokładnie przepłukać pod bieżącą wodą, osuszyć, drobno pokroić, aby otrzymać ilość o zawartości dwóch – trzech łyżek stołowych. Pokrojone kurki wsypać do słoika (200ml), zalać 150ml wódki i zakręcić pokrywkę. Słoik podpisać „nalewka z kurek”, (aby ktoś się nie pomylił) Odstawić do lodówki, ponieważ nalewka powinna dojrzewać w stałej temperaturze 6-8 stopni w okresie 14 dni. Nalewki nie filtrować, a przed każdym spożyciem wstrząsnąć. Pić przed snem po 1 łyżeczce nalewki uważając, aby nie przedostały się pokrojone grzybki.

Przepis nr 2.
Kuracja przeciwpasożytnicza na robaki ludzkie każdego gatunku.
Przepis na suszone kurki pozwoli korzystać z ich właściwości przeciwpasożytniczych w ciągu całego roku.
Przygotowując je w taki sposób, nie niszczymy składników leczniczych (hitinmannozy i kwasu trametonolinowego), które, jeszcze raz przypomnę, są bardzo wrażliwe na obróbkę termiczną.
Sposób przygotowania:
0,5 – 1kg kurek oczyścić, dokładnie wypłukać, osuszyć, następnie rozłożyć na tacy lub na blasze piekarnika. Kurki najlepiej suszyć na słońcu od 3 do 5 dni, dopóki nie zrobią się ciemne - wysuszone "na wiór" (na noc chowając do domu). Po wysuszeniu zmielić w młynku i przechowywać w szczelnie zamkniętym, szklanym pojemniku, w ciemnym miejscu.
Najlepiej spożywać w postaci kanapki np. chlebek posmarowany masłem i posypany proszkiem z kurek, „przykryty liściem sałaty”. Można również dodawać do potraw takich jak np. kasze, twarożek, surówki itd. jako przyprawę, ale należy pamiętać, aby potrawy nie były gorące. Nie przekraczać dawki 1-2 łyżeczek na dobę.
Biorąc pod uwagę dociekliwość niektórych moich fanów, uprzedzam ich pytanie typu:
- A czy można kurki suszyć w piekarniku lub suszarce do grzybów?

Odpowiadam: można, ale przypominam, że suszyć trzeba w temperaturze do 50 stopni, aby zachować jej wszystkie właściwości lecznicze.
Życzę zdrowia.
Wasz Michał Tombak

czwartek, 29 września 2016

Suszarnia ogrodowa - suszone pomidory

Witam
Pierwsza partia pomidorów gotowa. i tu pierwsza niespodzianka.
Okazało się, że jest duża różnica między czasem suszenia śliwek i pomidorów.

Czas suszenia śliwek 3 dni
Czas suszenia pomidorów 1,5 dnia. Użyłem pomidorów mięsistych podłużnych.




Szybszy czas suszenia jest być może związany z akumulacją ciepła przez szamot poukładany na radiatorze.


środa, 28 września 2016

Ciaso czekoladowe z cukinią i wiśnią

Witam
Przepis z strony "king arthur flour" zmodernizowany, bo olej i śmietana nadają posmak, którego nie lubie.

Składniki:

250 g masła
250 g cukier
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli
2 duże jajka
pół szklanki jogurtu
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
80 g kakao
2 łyżeczki zmielonej kawy rozpuszczalnej (niekoniecznie)
2 szklanki cukini startej na tarce o dużych oczkach (około 340 g)
1/2 zklanki powideł wiśniowych lu sliwkowych
60 g gorzkich chipsów czekoladowych (chocolate chips) lub posiekanej gorzkiej czekolady

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę pszenną, sól, kakao, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną - przesiać, odłożyć.

Masło i cukier umieścić w misie miksera i utrzeć do powstania jasnej i puszystej masy maślanej. Dodawać jajka, jedno po drugim, ucierając do całkowitego połączenia się składników. Stopniowo wlewać olej, nie zaprzestając ucierania. Dodać wanilię i zmiksować.

Do tak utartej masy dodać przesiane suche składniki, w trzech turach, na przemian z kwaśną śmietaną, mieszając szpatułką tylko do połączenia się składników, nie dłużej. Dodać zmieloną kawę rozpuszczalną (niekoniecznie) i wymieszać. Na końcu dodać startą cukinię i drobinki czekoladowe (chocolate chips), delikatnie wymieszać.

Formę o wymiarach 22 x 33 cm (ja piekłam a tortownicy o średnicy 24 cm, ale polecam jednak nieco większą formę) wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć do niej ciasto, wyrównać.

Piec w temperaturze 160ºC przez około 35 - 45 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka). Ja w związku z tym, że piekłam w tortownicy - piekłam aż 80 minut. Ciasto wyjąć, wystudzić. Przed podaniem polać polewą czekoladową.

Polewa czekoladowa:

100 g gorzkiej czekolady
40 g masła
Masło i posiekaną czekoladę umieścić w małym garnuszku. Podgrzewać, na bardzo małej mocy palnika, mieszając, do roztopienia i połączenia się składników. Rozsmarować na cieście.


czwartek, 22 września 2016

Suszarnia do owoców - śliwki

Witam
Domowa szuszarnia do owoców, warzyw jako nadbudowa wędzarni.

Suszarnia do owoców i warzyw będzie zintegrowana z wędzarnią.
Historia mojej wędzarni od beczki do drewniano - ceglanej konstrukcji:
Rok 2012
http://wedlinydomowerafala.blogspot.com/2012/11/nowa-wedzarnia.html
Przebudowa wędzarni na wędzarnio - suszarnię:
Rok 2013
http://wedlinydomowerafala.blogspot.com/2013/10/suszarnia-do-owocow-z-wedzarnia.html

I wreszcie etap końcowy, ( choć po 2 tygodniach używania dokonam na wiosnę pewnych zmian)

Suszarnia ukończona! 10 09 2016
Kupiłem 1.5 m2 siatki nierdzewnej oczko 6 mm drut 1,5 mm pleciona. Na brzeg wykorzystałem kątowniki ze stali nierdzewnej 25 mm bok. Kątowniki zagiąłem tak aby siatka była w środku, dodatkowo punktakiem zagniotłem blachę w miejscach gdzie były oczka siatki.
Ramki wyszły bardzo stabilne, po włożeniu 6 kg śliwek nie widać ugięcia.
Na brzegi dałem kątownik 30 mm. Planowałem zrobić siatki zamienne ale na najwyższą zabrakło mi 20 mm i jest mniejsza.
Będzie to nieco kłopotliwe bo najszybciej suszą się owoce na dole i po jednym dniu planowałem kolejno je  zamieniać. Najniższa na górę najwyższa na dół. Niestety nie jest to możliwe i muszę przesypywać owoce.
Warto więc podczas projektowania uwzględnić dostępne szerokości siatek i odpowiednio wymurować suszarnię.

suszenia domowym sposobem owoców i warzyw



Radiator - nagrzewnica spisuje się doskonale. W mojej konstrukcji gdzie sufit paleniska jest wykonany z blachy i radiatora, wystarczy napalić wiaderkiem drewna ( ja używam pociętych palet) i uzyskuję odpowiednią temperaturę do suszenia około 60 st.



Paliłem 3-4 razy w ciągu dnia przez 3 dni. Tyle wystarczy do wysuszenia 20 litrów wydrylowanych śliwek. 
Śliwki do suszenia po wydrylowaniu trzeba układać skórką do dołu tak aby zminimalizować ściekanie soku.

Suszone śliwki są doskonałe nie ma porównania z sklepowymi.

Modernizacja i usprawnienia 28 09 2016:

1 Za radą kolegi z forum wedlinydomowe na radiator położyłem cegły szamotowe.
Efekt: wędzarnia nagrzewa się nieco wolniej, to akurat jest wielka zaleta - ostatnią partię śliwek spaliłem ( 10 litrów). Za duży ogień nagrzał wędzarnię do 120 stopni i śliwki z pierwszej siatki zamiast się dosuszyć to się zwęgliły :(



Cegły szamotowe ograniczają dynamiczne nagrzewanie się komory i jednocześnie kumulują energię cieplną stopniowo ją oddając. Przy obecnych temperaturach 3 palenia w ciągu dnia 8:00 14:00 i 21:00 w zupełności wystarczają. Każdorazowo spalam około wiadra pociętych palet.

2 Wlot powietrza zastawiłem cegłą, dzięki temu komora wolniej się wychładza. Okazało się że przekrój 125 mm wlotu jest nieco za duży. Na początku suszenia kiedy owoce wydzielają dużo pary wodnej jest ok, ale na drugi i trzeci dzień dosuszania trzeba już zastawić wlot.

3 Uszczelniłem komorę. Po kilku dniach do komory zaczął dostawać się dym. Co prawda tylko podczas rozpalania. Biorąc pod uwagę fakt że paliłem sosną musiałem natychmiast coś z tym zrobić.
Rozwiązanie na doszczelnienie znalazło się samo. i to zupełnie przypadkowo.
Otóż podczas spawania radiatora powyginały mi się brzegi. Żeby temu zaradzić na 3 krańcach dospawałem pasy o szerokości około 10 cm. Gdybym zrobił to na 4 stronach i po całej długości to było by idealnie. Ale i tak jest nieźle. 


W szczelinę pomiędzy pionową blachą a ścianą suszarni wystarczy wsypać piach i elastyczne uszczelnienie gotowe. Wiadomo że współczynnik rozszerzalności stali jest znacznie większy niż cegły. Zatem mój radiator nie jest na stałe przymocowany. 



Tak jak pisałem wcześniej położyłem go na sznurach do uszczelniania pieca. Prawdopodobnie gdzieś się rozszczelniło i stąd dym w suszarni. Wsypany piasaek pracuje jako uszczelniacz razem z radiatorem i doskonale spełnia swoją rolę.





A to  ususzone śliwki. reszta zapakowana próżniowo i zamrożona.